Kiedy myślę sobie o tych jakże
uroczych ptaszynach, wracam wspomnieniami do babcinego podwórka,
gdzie w czasach dzieciństwa mogłam obserwować ich pełen monotonii
byt, skupiający się głównie na grzebaniu w ziemi Nie jest to
wbrew pozorom mowa gratulacyjna dla kur, ani zwrócenie uwagi na moje
młodociane ciągoty wcielenia się w dziecięcą wersję Frauda,
dlatego te tematy pominę. Jest to natomiast pogadanka o naturze
ludzkiej, która według mnie momentami do złudzenia przypomina
przytoczonych wcześniej bohaterów. Być może to stwierdzenie nie
przyniosłoby mi pozytywnego wyniku w teście na normalność,
jednakże w tym przypadku jestem zmuszona do pozostania przy swojej
tezie i porzuceniu zadowalającego rezultatu. Wszystko dla dobra
ludzkości.
A teraz pytanie za sto punktów. Co
odpowiedziałaby kura, gdybyś zapytał jaki jest jej unikalny sposób
na życie? Wyobraźmy sobie, że przytoczona sytuacja jest w pełni
racjonalna i do zaistnienia nie wymaga tony dragów. Wydaje mi się,
że zrozumienie ich gdaczliwej mowy doprowadziłoby nas do odkrycia
tej zagadki, czyli stwierdzenia, że jest to dreptanie i grzebanie.
Ewentualnie, grzebanie i dreptanie. W tym momencie przechodzimy więc
do sedna. Taki styl życia sprawdza się u naszych miłych ptaszysk,
ale w przypadku stworzeń stąpających na dwóch nogach jest
zupełnie błędny. Rzecz jasna, w odniesieniu do tego drugiego
gatunku, mam na myśli gmeranie w przeszłości, rozkładanie na
czynniki pierwsze wspomnień, które są już liczbami pierwszymi.
źródło:tumblr
Tacy właśnie z nas hipokryci.
Pragniemy nowych przygód i doznań, a jednocześnie chcielibyśmy
pływać w oceanach przeszłości, bo one zawsze wydają nam się
jakieś takie cieplejsze i bardziej przejrzyste. Niestety to nie jest
możliwe.
Nic dwa razy się nie zdarza,
powiedziała pani Szymborska. Mechanizm ten jest niesamowicie prosty
i oczywisty, choć mam niekiedy wrażenie że wbrew niemu wciąż
próbujemy wskrzesić przeszłość, stąpając już tylko po
popiele. Działanie w takim samym stopniu ludzkie jak i
nieracjonalne. Jeśli znalazł się na tym świecie ktokolwiek, kto
potrafi chodzić po górach zwanych przyszłością, twarzą zwróconą
w w kierunku zbocza, a do tego plecakiem pełnym wspomnień, to
szczerze mu gratuluję, aczkolwiek podejrzewam, że zwykły zjadacz
chleba od razu upadnie. Prosto na skałę. Jak więc poruszać się
we właściwym kierunku? Obawiam się, że nasza podświadomość nie
będzie nam w tym przypadku pomagała-szczerze powiedziawszy wredny z
niej stwór, zawsze włącza się i wyświetla sekwencje obrazów w
najmniej odpowiednim momencie, kiedy zadaje się, że w naszej głowie
zapanował względny ład i jesteśmy w stanie wyjść ze stanu
hibernacji. Na szczęście, na sposoby są sposoby, dlatego
zostaliśmy wyposażeni w możliwość władania nią, a nie na
odwrót. I kiedy kolejny raz mamy ochotę wejść do szafy, wyrzec
się samego siebie i w takiej postaci spędzić resztę życia, bo
przecież „nic lepszego już nas nie spotka”, należy zadać
sobie kilka poważnych pytań, które za jednym zamachem roztrwonią
tę iluzję. Chcesz iść do przodu, czy czuć się jak jaskiniowy
stalagmit? Otworzyć się na nową drogę, czy wciąż z miną
zaplutego szczeniaczka tęsknie spoglądać na starą? Odpowiedzi są
nazbyt jasne, choć czasem musimy przekonywać swój rozwydrzony
niczym pięciolatek umysł. Tak z
osiemdziesiąt razy, a potem znowu i znowu.
źródło:tumblr
Kim bylibyśmy jednak bez przeszłości?
Zdaniem wyrwanym z kontekstu, albo rozdziałem książki, która nie
ma swojego początku. Spójrzmy prawdzie w oczy, to ona nas określiła
i zaprowadziła w miejsce w którym jesteśmy teraz. Nie wykreślimy
jej czarnym markerem, zresztą wyparcie nie jest tutaj żadnym
rozwiązaniem. Musimy po prostu obrócić stronę i ze świadomością
tego co było, przejść do kolejnego rozdziału życia. Jeszcze
bardziej fascynującego, bo nieznanego. Nie ma co ograniczać się do
jednego kurnika, zdecydowanie.


Od zawsze wiedziałam, ze kury to mimo wszystko fascynujące zwierzęta. Skoro nawet do takich refleksji potrafią skłonić... ;) Niemniej uwielbiam Twój styl pisania i przemyślenia. Czysta prawda, po prostu.
OdpowiedzUsuń