piątek, 20 lutego 2015

Życiowe spełnienie


źródło:weheartit

Wszyscy jesteśmy skonstruowani w taki sposób, że nieświadomie oczekujemy na jakieś zmiany. I to one właśnie pojawiają się jako nasze doświadczenia. Charakteryzują się tym, że są “jakieś”, wobec czego nie zawsze nam się podobają. Ich jakość jest zależna od naszych nieskonkretyzowanych oczekiwań. A nasze oczekiwania mają to do siebie, że jedne z nich są świadome, a inne nie. Tym niemniej i jedne i drugie w jakimś stopniu spełniają się. Nasze nieświadome oczekiwania, które tak naprawdę do czasu porażki zajmowały niezbadane rejony naszego umysłu, ujawniają się w momencie, o którym chcielibyśmy zapomnieć, udawać, że nigdy ich nie było. W ten sposób pamięć o nich spychamy w otchłań „tych” ciemnych myśli, do których większość z nas nie wraca, by nie wyrządzić sobie jeszcze większej krzywdy. I tam wegetują sobie aż do czasu, kiedy na horyzoncie doświadczeń pojawia się coś, co przypomina nam niemiłą sytuację sprzed tygodni, miesięcy, albo i lat. W tym momencie odczuwamy rosnący niepokój, pojawiają się nieciekawe przeczucia, ostrzeżenia. I wreszcie wszystko zaczyna zmierzać w tym kierunku, jakiego najbardziej obawialiśmy się. Boimy się niepewnej przyszłości, tego czy aby nasze nieświadome oczekiwania unieszczęśliwiły nas na resztę życia. A co jeśli wybierzemy inną drogę, tą bardziej świadomą? Pytanie na pozór trudne, ale po głębszym zastanowieniu staje się banalnie proste. Świadome oczekiwania to nic innego jak tylko sukces wybrania tej właściwej drogi życia. Aby ją osiągnąć należy wykreować cele na miarę własnych możliwości, a następnie je zrealizować. Zapewni to nam satysfakcję z wykonanej pracy i będzie zarazem pierwszym krokiem do spełnienia.
Spełnienie życiowe, to zatem nie konkretne osiągnięcie, lecz wewnętrzne poczucie sprawdzenia się w danej dziedzinie na 100 %.
Należy w tym miejscu zwrócić uwagę na to, iż dziedzina w której możesz osiągnąć prawdziwy sukces i satysfakcję – jakakolwiek jest – stanowi dla Ciebie coś naturalnego. Mówimy „w Duszy gra”. A co za tym graniem idzie? Rzecz bardzo oczywista: będzie to zajęcie, które lubisz wykonywać i wykonywanie którego sprawia Ci po prostu satysfakcję. Tu muszę podkreślić, że nie mówię o satysfakcji mierzonej w pieniądzach na koncie, chodź nie twierdzę, że pieniądze w obecnych czasach nie są ważnym czynnikiem składającym się na wygodne i dostatnie życie. Oj nie. Ale ten rodzaj satysfakcji jest zupełnie innego rodzaju, ponieważ pieniądze nie są nawet celem owego zajęcia, a jedynie… skutkiem ubocznym. Tak, to dobre słowo. Nie cele osiągamy przy pomocy pieniędzy, a pieniądze przychodzą po drodze do celu. Jednym słowem, robisz coś bo lubisz i chcesz,  a pieniądze nie są jedynym powodem dla którego się tym zajmujesz.
Kolejną cechą charakteryzującą realizowanie swojego powołania, jest fakt iż robiąc to coś osiągasz sukcesy bez wielkiego wysiłku, wyrzeczeń i reszty bzdur. Nie możliwe? A jednak…
Aby to zrozumieć, wystarczy jedynie przez chwilę przyjrzeć się jakiemukolwiek człowiekowi sukcesu. Cokolwiek robi, czy jest handlowcem, ogrodnikiem, czy lekarzem, osiągnął swoją pozycję wcale nie w krwawicy niewdzięcznej. Może czasem bywało ciężko, ale tak naprawdę szedł przed siebie pewnie i przeważnie z uśmiechem na ustach. Dalej nie wierzysz? Więc pomyśl jak to jest, że na przykład jeden student medycyny owszem uczy się uczciwie, ale przyswaja materiały i zalicza egzaminy na piątkę, podczas gdy drugi aby zaliczyć to samo na piątkę musi totalnie zrezygnować z życia, kuć dniami i nocami, męczyć się i spinać. Później już po studiach obaj zaczynają pracę: na początku najgorszą w tej branży, ale pierwszy szybko pnie się w górę, a drugi (o ile w ogóle go zatrudnią) będzie na tym najnędzniejszym stanowisku harował całymi latami? Dlaczego tak się dzieje? Ponieważ tej zarzynającej pracy nie towarzyszy spełnienie. Czym zatem nasi przykładowi studenci się różnią? Wyłącznie tym, że jedni robią dokładnie to co im w duszy gra, a drudzy robią to co muszą, czyli idealnie sprawdza się tutaj wyżej omówione tzw. nieświadome oczekiwanie. Każdy kto spełnia się w zawodzie osiągnąłby to samo, w każdych warunkach.
Oczywiście nie jest tak, że realizując swoje zadanie człowiek nie wysila się wcale, obija się i wszystko dzieje się samo. Chodzi raczej o to, iż wszelkich  niezbędnych spraw związanych z tym zawodem (od kształcenia się po pracę choćby i dwunastogodzinną) nawet nie traktuje jak wysiłek – zwyczajnie owo coś robi… i mu wychodzi.
Wystarczy do owej czynności podchodzić z pasją i angażem, a na sukces nie trzeba będzie długo czekać!
źródło:weheartit

Brak komentarzy:

Prześlij komentarz