czwartek, 30 października 2014

Odnajdź w sobie kurę i kopnij ją w pygostyl, czyli jak iść do przodu zamiast dreptać w miejscu.

Kiedy myślę sobie o tych jakże uroczych ptaszynach, wracam wspomnieniami do babcinego podwórka, gdzie w czasach dzieciństwa mogłam obserwować ich pełen monotonii byt, skupiający się głównie na grzebaniu w ziemi Nie jest to wbrew pozorom mowa gratulacyjna dla kur, ani zwrócenie uwagi na moje młodociane ciągoty wcielenia się w dziecięcą wersję Frauda, dlatego te tematy pominę. Jest to natomiast pogadanka o naturze ludzkiej, która według mnie momentami do złudzenia przypomina przytoczonych wcześniej bohaterów. Być może to stwierdzenie nie przyniosłoby mi pozytywnego wyniku w teście na normalność, jednakże w tym przypadku jestem zmuszona do pozostania przy swojej tezie i porzuceniu zadowalającego rezultatu. Wszystko dla dobra ludzkości.

A teraz pytanie za sto punktów. Co odpowiedziałaby kura, gdybyś zapytał jaki jest jej unikalny sposób na życie? Wyobraźmy sobie, że przytoczona sytuacja jest w pełni racjonalna i do zaistnienia nie wymaga tony dragów. Wydaje mi się, że zrozumienie ich gdaczliwej mowy doprowadziłoby nas do odkrycia tej zagadki, czyli stwierdzenia, że jest to dreptanie i grzebanie. Ewentualnie, grzebanie i dreptanie. W tym momencie przechodzimy więc do sedna. Taki styl życia sprawdza się u naszych miłych ptaszysk, ale w przypadku stworzeń stąpających na dwóch nogach jest zupełnie błędny. Rzecz jasna, w odniesieniu do tego drugiego gatunku, mam na myśli gmeranie w przeszłości, rozkładanie na czynniki pierwsze wspomnień, które są już liczbami pierwszymi.

źródło:tumblr
Tacy właśnie z nas hipokryci. Pragniemy nowych przygód i doznań, a jednocześnie chcielibyśmy pływać w oceanach przeszłości, bo one zawsze wydają nam się jakieś takie cieplejsze i bardziej przejrzyste. Niestety to nie jest możliwe.
Nic dwa razy się nie zdarza, powiedziała pani Szymborska. Mechanizm ten jest niesamowicie prosty i oczywisty, choć mam niekiedy wrażenie że wbrew niemu wciąż próbujemy wskrzesić przeszłość, stąpając już tylko po popiele. Działanie w takim samym stopniu ludzkie jak i nieracjonalne. Jeśli znalazł się na tym świecie ktokolwiek, kto potrafi chodzić po górach zwanych przyszłością, twarzą zwróconą w w kierunku zbocza, a do tego plecakiem pełnym wspomnień, to szczerze mu gratuluję, aczkolwiek podejrzewam, że zwykły zjadacz chleba od razu upadnie. Prosto na skałę. Jak więc poruszać się we właściwym kierunku? Obawiam się, że nasza podświadomość nie będzie nam w tym przypadku pomagała-szczerze powiedziawszy wredny z niej stwór, zawsze włącza się i wyświetla sekwencje obrazów w najmniej odpowiednim momencie, kiedy zadaje się, że w naszej głowie zapanował względny ład i jesteśmy w stanie wyjść ze stanu hibernacji. Na szczęście, na sposoby są sposoby, dlatego zostaliśmy wyposażeni w możliwość władania nią, a nie na odwrót. I kiedy kolejny raz mamy ochotę wejść do szafy, wyrzec się samego siebie i w takiej postaci spędzić resztę życia, bo przecież „nic lepszego już nas nie spotka”, należy zadać sobie kilka poważnych pytań, które za jednym zamachem roztrwonią tę iluzję. Chcesz iść do przodu, czy czuć się jak jaskiniowy stalagmit? Otworzyć się na nową drogę, czy wciąż z miną zaplutego szczeniaczka tęsknie spoglądać na starą? Odpowiedzi są nazbyt jasne, choć czasem musimy przekonywać swój rozwydrzony niczym pięciolatek umysł. Tak z osiemdziesiąt razy, a potem znowu i znowu.

źródło:tumblr
Kim bylibyśmy jednak bez przeszłości? Zdaniem wyrwanym z kontekstu, albo rozdziałem książki, która nie ma swojego początku. Spójrzmy prawdzie w oczy, to ona nas określiła i zaprowadziła w miejsce w którym jesteśmy teraz. Nie wykreślimy jej czarnym markerem, zresztą wyparcie nie jest tutaj żadnym rozwiązaniem. Musimy po prostu obrócić stronę i ze świadomością tego co było, przejść do kolejnego rozdziału życia. Jeszcze bardziej fascynującego, bo nieznanego. Nie ma co ograniczać się do jednego kurnika, zdecydowanie.

1 komentarz:

  1. Od zawsze wiedziałam, ze kury to mimo wszystko fascynujące zwierzęta. Skoro nawet do takich refleksji potrafią skłonić... ;) Niemniej uwielbiam Twój styl pisania i przemyślenia. Czysta prawda, po prostu.

    OdpowiedzUsuń