Poniższy
wpis z całą pewnością można uznać za przejaw życiowej
ambiwalencji, albo jak kto woli chwilowy ból dupy. Tak czy owak,
wychodzę z założenia, że w momentach, gdy umysł znajduje się
pod kontrolą ciemnych mocy, warto dać upust swoim emocjom. Ponieważ
opróżnienie lodówki zdaje się być nierozsądnym rozwiązaniem,
lepiej przelać swój bełkot na klawiaturę, a czystą kartkę
wypełnić słowami, które nieustannie kotłują się w obolałej od
pseudofilozoficznych myśli głowie.
Jasną
sprawą jest, że lista życiowych pewników wydaje się być
zastanawiająco krótka, jednak czy to w jakikolwiek sposób
usprawiedliwia nasze błędy? Czy podejmowanie decyzji w przypływie
niepokojącej dawki odwagi może kiedykolwiek skończyć się dobrze?
A może powinniśmy zawinąć się w kołdrę i w pozycji
embrionalnej przeczekać napotykające nas burze?
Ktoś
mądry powiedział, że największą odwagą, jest przyznanie się do
jej braku. Właściwie tchórzostwo, to taka nasza cecha wrodzona, z
tym że musimy rozróżnić naturalny strach przed pewnymi
sytuacjami, od barier, które tkwią w naszych głowach i Tworzą
niewidzialne mury.

źródło: tumblr
Ryzyko.
Siła, która skłania nas do wiary w wizje równie utopijne, jak
spotkanie jednorożca na rogu osiedla. Zazwyczaj zdajemy sobie
sprawę, że podejmując je, wybieramy ślepą uliczkę, a jednak z
uporem zbaczamy ze ścieżki pozornej normalności i ułożonego
życia, aby wplątać się w wir chwilowych uniesień, najczęściej
kończących się jakże spektakularną katastrofą. Gdzie zatem sens
tego wszystkiego? Być może, moje podejście do tematu nie należy
do szczególnie racjonalnych, pewnie nie bez kozery pewna osobistość
nazwała mnie „troublemaker'em”. Sądzę jednak, że warto czasem
zdobyć się na odwagę i zrobić krok w kierunku naszych pragnień,
nawet jeśli oznacza to spacer po krawędzi wytrzymałości własnej
psychiki. Albo że dla ulotnego szczęścia warto upaść, nawet
jeśli będzie cholernie bolało. Bo przecież gdybyśmy nie
cierpieli, nie docenilibyśmy tych wzlotów, a to właśnie one
czynią nasze życie parabolą, a nie jedynie stałym wykresem
funkcji.
Reasumując,
parabole tańczą.
źródło: tumblr
Brak komentarzy:
Prześlij komentarz