Nigdy nie byłam typem sportowca. Moje
obcowanie ze sportami drużynowymi, pozwolę sobie przemilczeć.
Jedną z nielicznych aktywności fizycznych, które jestem w stanie
znieść, jest bieganie. Choć niektórzy twierdzą, że poruszam się
jak nieumiejąca chodzić sarenka, i pewnie mają rację, z uporem
staram się zmusić swoje oporne ciało do jakiegokolwiek ruchu.
O zdrowotnych pozytywach biegania chyba
nie trzeba nikomu wspominać, dlatego skupię się na innych, dla
mnie równie istotnych aspektach. Macie czasem ochotę uciec przed
całym światem?
Jeśli jesteście znużeni
odreagowywaniem swoich frustracji na inne sposoby, a nie
próbowaliście jeszcze najprostszego sposobu, jakim jest trzaśnięcie
drzwiami i sprint po bieżni, to przyszedł czas na nadrobienie
zaległości. Jako wiecznie niespokojna osoba, muszę stwierdzić, że
często wybieram tą drogę ku zniesieniu zła i występku tego
świata. Paradoksalnie, kiedy muszę skupić się na palących
mięśniach i wypluwaniu płuc, od razu przestaję myśleć o mniej
czy bardziej wyimaginowanych problemach. Naprawdę warto od czasu do
czasu zresetować w ten sposób, zarówno ciało, ale przede
wszystkim umysł, bo przecież na tej płaszczyźnie zaczyna się
nasze dobre samopoczucie.
Nie chcę mydlić Wam oczu pisząc, że
bieganie przynosi tak wielkie efekty, jak przykładowo spędzanie
czasu na siłce, ale według mnie podjęcie jakiejkolwiek aktywności
to krok tu lepszej wersji samego siebie. Dodatkowo, porcja endorfin
jaką dostarczamy sobie biegając, może równać się już chyba
tylko z tą po zjedzeniu kilograma czekolady (jednak bez wyrzutów
sumienia!) Czasem, te kilka okrążeń więcej, potrafi sprawić, że
człowiek nabiera chęci do życia i po prostu czuje rozpierającą
go dumę.
Pozostaje jeszcze kwestia motywacji,
która u większości z nas, stanowi największą przeszkodę. Z
uwagi na moją energooszczędną naturę wiem, że dużo łatwiej
jest wstać trzy godziny później, a kolejne dwie spędzić snując
się po domu niczym zombie z kubkiem kawy, jednak od czasu do czasu
warto coś zmienić. Oczywiście nie oznacza to od razu, że musimy
startować w maratonach, ale jestem przekonana, że walka z leniem,
tkwiącym w każdym z nas przynosi pozytywne efekty. Apeluję więc
do każdego, kto dotrwał do kresu moich dzisiejszych wypocin, o
ruszenie się sprzed ekranu, założenie sportowych butów i pognanie
gdzie pieprz rośnie.
źródło:tumblr

Brak komentarzy:
Prześlij komentarz